| Zły początek roku |
| sobota, 07 stycznia 2012 23:45 | Administrator | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Już w szóstym kolejnym meczu nie potrafimy strzelić więcej niż dwie bramki. W Lublinie zdobywamy tylko jedną i przegrywamy z AZS UMCS 1:2, niestety ponownie na własne życzenie.
Mecz w Lublinie miał jeden istotny podtekst: aż trzech zawodników, którzy zagrali w barwach AZS UW pochodzi z Lublina. Miało to niestety przełożenie na momentami żenujące komentarze z widowni. Trzeba jednak przyznać, że ilości kibiców na meczach możemy lublinianom pozazdrościć. Na inaugurację I ligi wygraliśmy z AZS UMCS 4:1 i widzowie mogli się spodziewać, że niedzielny rewanż będzie bardzo emocjonujący. Nie pomylili się. Choć pierwsze dwa groźne strzały oddał Michał Zgierski (podwójna obrona Michała Kozłowskiego), to szybko wyszliśmy na prowadzenie. Niespodziewane dla przeciwników rozegranie autu wykorzystał Jakub Mykowski i choć piłka leciała do bramki strasznie długo, zaskoczyła Pawła Porzucka. Okres dość chaotycznej gry zakończyła dopiero w 9. minucie kontra po przejęciu Mykowskiego. Niestety, po ataku trzech na jednego obrońcę "Myku" tylko trącił piłkę na długim słupku wystawiając ją idealnie na środek do Mateusza Olkowskiego, który zamiast jakąś bombą rozerwać siatkę trafił akurat w klatkę piersiową rozpaczliwie interweniującego Jarosława Walęciuka. W odpowiedzi swojej szansy strzałem z dystansu szukał Mateusz Chmielnicki,ale uderzył obok słupka. Na 5 minut przed końcem Porzucka po strzale Grzegorza Ocha wyręczył w obronie słupek, a niedługo później po rykoszecie po strzale Wojciecha Boniaszczuka zamiast Kozłowskiego przed wyrównaniem obroniła nas poprzeczka. Końcówka, choć zawodnicy obu ekip byli już mocno podmęczeni, przyniosła jeszcze więcej emocji. Najpierw Porzucek obronił przedłużony rzut karny wykonywany przez Ocha, następnie w ostatniej chwili akcję Artura Gadzickiego zablokował Olkowski. Niestety ten ostatni nie wykorzystał kolejnego karnego, a na 9 sekund przed końcem sytuację sam na sam z bramkarzem zmarnował Maciej Piwowarczyk. Osobny akapit można i należy poświęcić sędziom. Nie wypaczyli wyniku, bo powinniśmy wygrać nawet gdyby zachowywali się normalnie. Ale jeśli drużyna przeciwna zgadza się, że swoimi decyzjami wprowadzali tylko nerwowość, a komentatorzy meczu w telewizji dziwią się ich poczynaniom, to coś jest chyba nie tak. W protokole meczowym można przeczytać, że wszystkie 6 żółtych kartek dla warszawian zostało przyznanych za niesportowe zachowanie: pięć za dyskusje, a jedna za przepychanie się w polu karnym (identycznie kartkę dostał też zawodnik gospodarzy, tyle że w przypadku Piwowarczyka było to drugie napomnienie). To chyba świadczy samo za siebie, jak arbitrzy "panowali" nad meczem. Najlepszym przykładem jest kartka dla Kozłowskiego, który protestował przeciwko nieprzyznaniu przewinienia za faul na nim w ostatniej sekundzie pierwszej połowy. Zapraszamy wszystkich do obejrzenia na itvl.pl, czy rzeczywiście lublinianin przewracał naszego golkipera, czy nie. Gratulujemy Tomaszowi Dyrakowi i Waldemarowi Mazgajowi dobrych humorów. Tymczasem druga połowa rozpoczęła się dla nas najgorzej jak mogła. Paweł Szymańczuk zaspał w obronie za swoim zawodnikiem, a Marek Lenartowicz nie miał problemów z wykorzystaniem dokładnego wgrania wzdłuż linii końcowej od partnera. 3 minuty później miejscowi mogli już prowadzić, ale po nieco przypadkowej akcji strzelec gola dla AZS UMCS z bliska posłał piłkę nad poprzeczką. Z kolei po uwolnieniu się prawą stroną obok słupka uderzył Jakub Drzewiecki. Szansę na bramkę miał też Przemysław Kowalczyk, na szczęście piąstkując piłkę utracie gola zapobiegł Kozłowski. Ale i stołeczni mieli swoje okazje. Och był już sam na sam z Porzuckiem, lecz lubelski bramkarz tego dnia spisywał się znakomicie. Po klepce z Piwowarczykiem uderzać też próbował Klimkowski, jego strzał został jednak zablokowany przez obrońców. Sam z Porzuckiem był też Mykowski, strzelając po ziemi dokładnie tam, gdzie był lubelski bohater meczu. Obok słupka po rogu uderzył też Mateusz Chmielnicki, a w boczną siatkę po samotnym rajdzie trafił Och. W końcówce dwa kolejne faule dały miejscowym dwa przedłużone rzuty karne. Pierwszy z nich niestety po palcach Kozłowskiego wpadł do siatki, a Boniaszczuk utonął w ramionach kolegów. Gra w przewadze nic już nie zmieniła. Po raz kolejny więc schodzimy z parkietu pokonani, choć to my prowadziliśmy grę i stworzyliśmy sobie więcej sytuacji bramkowych. Skuteczność to największy mankament AZS UW praktycznie od samego początku naszych występów w Polskiej Lidze Futsalu. Bo o ile bramek nie tracimy wcale dużo, to w ostatnich sześciu meczach strzeliliśmy łącznie tyle goli, co Mazovia w jednym spotkaniu z Mareksem! Dla odmiany za tydzień przyjeżdża do Warszawy zespół, który średnio zdobywa prawie 9 goli na mecz - to chyba właśnie od gdańszczan możemy się uczyć wykorzystywania okazji. Oby za tydzień to oni uczyli się od nas. |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
MultiSport - zajmuje się sprzedażą towarów sportowych na zamówienie. Posiada największą ofertę trofeów sportowych - jedyną na rynku w tak rozbudowanej wersji. Nowa oferta produktów charakteryzuje się najwyższą jakością wykonania, nowoczesnym wzornictwem oraz atrakcyjną ceną. Na zamówienie firma wykonuje także tabliczki grawerowane na puchary, figurki, medale i inne trofea sportowe w pełnej gamie kolorów i wzorów zlecanych przez klientów - www.multi-sport.com.pl. |