Dzisiaj jest sobota, 19 maja 2012 roku.
  • I liga
  • Halowy Puchar Polski
  • Akademickie Mistrzostwa Polski
  • Akademickie Mistrzostwa Warszawy

Pierwsze wyjazdowe zwycięstwo
sobota, 28 stycznia 2012 20:31   
Bez większych problemów AZS Uniwersytet Warszawski wywozi z Brzegu 3 punkty. Orlik nie miał pomysłu na grę pozycyjną, a stołeczni potrafili wykorzystać stwarzane przez siebie kontry.

Orlik Brzeg - AZS Uniwersytet Warszawski 0:2 (0:1)
Janusz
Fabijaniak



Artur
Adamowski

Tomasz
Kamiński




Marcin
Łobodziec



Marcin
Raczkowski


0:1
3' Adam Grzyb

0:2
35' Rafał Prażuch

































Rafał
Prażuch



Adam
Grzyb

Mateusz
Olkowski



Paweł
Szymańczuk



Michał
Kozłowski
Piotr Worożański
Jovica Todić
Marek Zagórski
Tomasz Rabanda
Paweł Ujas
Stefan Karnatowski
Marcin Suchodolski

Marek Zagórski
Janusz Fabijaniak

żółte kartki
Adam Grzyb
Paweł Stryjek
Jakub Mykowski
Przemysław Cegiełko
Remigiusz Mytyk
Eryk Stoch
Sędziowali: Marcin Łuczak
i Tomasz Swojak (Wielkopolskie KS)

Spotkanie tych drużyn w pierwszej rundzie zakończyło się dość niespodziewaną wygraną Orlika 5:3. W rewanżu również doszło do pewnej niespodzianki, bo tym razem faworytem byli już gospodarze. Przez cały mecz nie potrafili jednak sforsować dobrze funkcjonującej defensywy Akademików. Choć zagrzewani byli z ławki przez "asystenta" Mateusza Mikę, nie mieli żadnego pomysłu na atak pozycyjny, a skoncentrowani na obronie przyjezdni bez większych problemów rozbijali kontry, z których znani są brzeżanie.

Mecz był dla Azetesiaków o tyle łatwiejszy, że prowadzenie objęli już po trzech minutach. Z rzutu wolnego Rafał Prażuch podał do Pawła Szymańczuka, a ten uderzył na długi słupek, trafiając tam Adama Grzyba. Zaskoczeni takim obrotem sprawy miejscowi nie bardzo wiedzieli, co z tym fantem zrobić, bo to oni musieli teraz prowadzić grę, a nie tylko punktować rywala szybkimi atakami. Tymczasem warszawianie wyszli na ten mecz po raz pierwszy z nastawieniem, że to nie oni muszą ciągle długo rozgrywać piłkę, skupili się zaś na rozbijaniu raczej nieskomplikowanych akcji Orlika i przechwytach piłki. Dodatkowo pomógł nam fakt, że gospodarze już po sześciu minutach mieli na koncie cztery przewinienia i choć do sześciu ostatecznie nie doszli, to nie mogli już grać tak jak najbardziej lubią - twardo, zdecydowanie i na pograniczu faulu. Efektem była znaczna przewaga stołecznych w dobrych okazjach strzeleckich. W 10. minucie sam przed Marcinem Raczkowskim znalazł się Eryk Stoch, nasz przedstawiciel w młodzieżowej reprezentacji nic jednak nie wskórał, poza zdemolowaniem twarzy bramkarza. Minutę później po kontrze z dystansu w golkipera uderzył Jakub Mykowski. Świetną okazję mieliśmy także w 15. minucie, lecz w sytuacji trzech na jednego po otrzymaniu piłki od Stocha Przemysław Cegiełko podał tyłem nie w tempo do Remigiusza Mytyka. Za to na dwie minuty przed końcem ponownie w sytuacji sam na sam tym razem tylko w słupek trafił Stoch. Najlepszą okazję brzeżanie zmarnowali w 18. minucie, gdy po błędzie defensywy sam przed Michałem Kozłowskim znalazł się Paweł Ujas, ale górą był nasz zawodnik. Po chwili dużo szczęścia mieliśmy, gdy sędziowie pomimo protestów drużyny Orlika i kibiców nie podyktowali faulu w polu karnym. Znamy arbitrów, którzy nie wahaliby się nawet przez sekundę (patrz półfinał AMP), z drugiej strony inni za takie protesty wykartkowali by pół ławki rezerwowych (patrz mecz AZS UMCS - AZS UW).

Druga połowa o mały włos nie zaczęła się jak mecz w Lublinie. Już po piętnastu sekundach po kontrze 3 na 2 w poprzeczkę huknął Marek Zagórski. W odpowiedzi naszą kontrę pociągnął Grzyb, zamarkował podanie do partnera, ale uderzył sam, piękną paradą popisał się jednak Raczkowski. W 29. minucie będący sam przed golkiperem Mytyk znów obił słupek, a po chwili - znów po kontrze - z ostrego kąta w Kozłowskiego strzelił Janusz Fabijaniak. Gospodarze coraz lepiej czuli upływ czasu, zaczęli grać coraz prościej, ale przynosiło to efekty - na szczęście nie bramkowe. Po prostej klepce Kozłowski zatrzymał tym razem zupełnie dotąd niewidocznego Tomasza Rabandę, a po rzucie rożnym miejscowi zmarnowali najlepszą okazję w całym spotkaniu, gdy niespodziewane krótkie wgranie zamiast zakończyć strzałem do pustej bramki fatalnie przestrzelił jeden z zawodników Orlika. Emocje na początku 35. minuty zakończył na dobrą sprawę Prażuch, który po kontrze z Grzybem z ogromnym spokojem uderzył obok Raczkowskiego. W końcówce dobrych sytuacji już nie było, brzeżanie nawet nie próbowali grać w przewadze, 3 punkty pojechały więc do stolicy.

Oprócz tego, że po raz kolejny bardzo dobrze prezentowała się nasza defensywa na uwagę i pochwałę zasługuje to, że w spotkaniu nie wystąpiły dwie największe gwiazdy AZS UW - Rafał Klimkowski i Grzegorz Och. Okazało się, że drużyna potrafi sobie poradzić i bez nich. Kapitana Akademików po kontuzji na piątkowym treningu czeka dłuższa przerwa w występach, grającego trenera powinniśmy zobaczyć już za tydzień w Chorzowie. Wygrana na Śląsku pozwoliłaby warszawianom na spokojne patrzenie w przyszłość, bo choć z tej ligi nikt nie spadnie (bo i tak jak zwykle ktoś się wycofa), to cel w postaci co najmniej 7. miejsca na koniec rozgrywek będzie już w zasięgu ręki.

Relacja na stronie Orlika


 

Partnerzy

Budowa i projektowanie obiektów sportowych - www.gardenia.plGardenia Sport sp. z o. o. - to przede wszystkim solidność i profesjonalizm. Podczas realizacji projektów korzysta z optymalnych rozwiązań, dbając aby nawierzchnie sportowe i podbudowy sprawdzały się w zmiennych warunkach klimatycznych. Zajmuje się nie tylko projektowaniem, wykonawstwem, ale również pozyskiwaniem wszelkich pozwoleń związanych z realizacją projektu. Firma aktywnie wspiera drużyny sportowe i pomaga potrzebującym. Zapoznając się z ofertą warto odwiedzić działy poświęcone wymiarom boisk i bieżni, zasadom gier i dyscyplin lekkoatletycznych. - www.gardenia.pl.

Wiadomości

PGT RssScroller - Copyright © 2010 by pagit.eu


Copyright © 2009-2012 AZS Uniwersytet Warszawski. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Free template joomla by Yakoo Project Studio