Relacje

Wyszukaj

Dopiero piąty raz w historii (na w sumie 17 pojedynków) udało się Akademikom z Warszawy pokonać rywala z Gniezna. Zwycięstwo było o tyle cenniejsze, że walczyły ze sobą pierwsza i trzecia drużyna w tabeli, a wygrana pozwoliła nam uciec od "grupy pościgowej".

Duarte Araujo zdobył swoją pierwszą bramkę w barwach AZS UW
 

AZS Uniwersytet Warszawski Mieszko Gniezno

AZS UW - Mieszko Gniezno

26 listopada 2016, godz. 18:30

4:1

AZS UW
✋ Kamil Kajetaniak
Krzysztof Jarosz
Adam Grzyb
Rafał Klimkowski
Dominik Majewski
✋ Ignacio Casillas
Duarte Araujo
Buzurgmehr Yusupov
Maciej Piwowarczyk
Radosław Marcinkowski
Artur Starosz
✋ Michał Kozłowski
Mieszko
✋ Dawid Kasprzyk
Paweł Kaźmierczak
Mariusz Sawicki
Adam Alamenciak
Dariusz Rychłowski
✋ Michał Wasielewski
Mikołaj Bereźnicki
Rafał Kozłowski
Marcin Greser
Bartosz Banasik
Łukasz Chełmikowski
Adam Heliasz


Z całym szacunkiem dla rywala, tym razem po prostu byliśmy zdecydowanie lepsi. Gdyby wszystkie trafienia w obramowanie bramki uznać za gole, wynik po naszej stronie byłby pewnie nawet dwucyfrowy. Skuteczność, która jest problemem chyba wszystkich zespołów pierwszoligowych, tym razem nie przeszkodziła w odniesieniu zwycięstwa.

Pierwsze minuty były jednak ciekawe... umiarkowanie. Wprawdzie już w 3. minucie po raz pierwszy w słupek uderzył Rafał Klimkowski, ale później przez dłuższy czas brakowało klarownych sytuacji. Sygnał do ataku dał w 9. minucie popularny "Aimar", który po rozegraniu autu huknął tak, że Dawid Kasprzyk nie miał wiele do powiedzenia. Po chwili podwyższyć mogli Artur Starosz i Radosław Marcinkowski, jednak... naturalnie piłka tylko odbiła się od słupka. To się zemściło. Zamieszanie w polu karnym wykorzystał Mikołaj Bereźnicki i przepychając się z Kamilem Kajetaniakiem wepchnął piłkę do siatki. Nie minęła minuta, gdy kolejny strzał w obramowanie bramki zaliczył tym razem Adam Grzyb. Na szczęście w 16. minucie kapitan Akademików już skutecznie wykorzystał przytomne wgranie Duarte Araujo. Dwie minuty później Grzyb próbował zrewanżować się Portugalczykowi, jednak ten minimalnie spóźnił się z zamknięciem akcji na długim słupku.

Niedługo po wznowieniu gry w drugiej połowie kolejne świetne rozegranie stałego fragmentu skutecznie sfinalizował Rafał Klimkowski. Było już 3:1, ale znając całą historię dotychczasowych spotkań obu drużyn, Azetesiacy cały czas musieli się mieć na baczności. Poprawić po "Aimarze" chciał Dominik Majewski, ale i jego strzał odbił się od słupka. Goście odpowiedzieli uderzeniami Marcina Gresera i Bartosza Banasika, lecz Ignacio Casillas, który w przerwie zmienił Kamila Kajetaniaka, zachował czujność. Zimną krew zachował też wreszcie Duarte Araujo, po samotnej kontrze podwyższając w 28. minucie na 4:1. Mający coraz mniej do stracenia gnieźnianie wycofali bramkarza. Na bramkę Casillasa strzelali Adam Heliasz, Paweł Kaźmierczak i Mariusz Sawicki, lecz hiszpański golkiper AZS UW do ostatniej syreny zachował czyste konto. Ze strony gospodarzy chrapkę na gola mieli jeszcze Adam Grzyb i Maciej Piwowarczyk, lecz i ich strzały nie znalazły drogi do siatki.

Mecz z Mieszkiem Gniezno był więc niejako pokazem siły Akademików. Bywały bowiem już w tej rundzie mecze, w których nie byliśmy stroną zdecydowanie dominującą, a wygrywaliśmy. Tym razem nasze zwycięstwo było obiektywnie ze wszech miar zasłużone. Nie można jednak osiąść na laurach. W niedzielę czeka nas wyjazd do Piły i choć teoretycznie w tabeli dzieli nas ogromny dystans (Credo Piła plasuje się na 10. pozycji), to rywale z meczu na mecz wciąż się rozkręcają i pojedynek z nimi na pewno nie będzie "spacerkiem".