Relacje

Wyszukaj

Wyjazdową wygraną 4:1 z Toruńską Akademią Futsalu uczcili jubileusz 200-lecia Uniwersytetu Warszawskiego futsaliści AZS UW.

Radość po zwycięstwie w Toruniu
 

TAF Toruń AZS Uniwersytet Warszawski

TAF Toruń - AZS UW

19 listopada 2016, godz. 17:00

1:4

TAF
✋ Michał Michaliszyn
Wojciech Zieliński
Mateusz Kończalski
Kacper Zboralski
Sebastian Łoś
✋ Dawid Kraśniewski
Szymon Zmudziński
Krzysztof Peplau
Daniel Glinkau
Jakub Wiśniewski
Błażej Wach
Krystian Kraśniewski
AZS UW
✋ Kamil Kajetaniak
Duarte Araujo
Radosław Marcinkowski
Adam Grzyb
Dominik Majewski
✋ Ignacio Casillas
Piotr Wielgus
Maciej Piwowarczyk
Maciej Wołoszyn
Krzysztof Jarosz
Nikodem Starek
Artur Starosz


Mecz z "czerwoną latarnią" I ligi, w składzie której roiło się od młodzieżowców, toczony był w słabym tempie. Na boisku widać było dużo niedokładności z obu stron, ale to Akademicy dominowali. Zresztą już po kilkudziesięciu sekundach wynik otworzył Radosław Marcinkowski, po ładnej akcji i wgraniu na długi słupek Adama Grzyba. Później mieliśmy co najmniej kilka dogodnych okazji na podwyższenie, goście również parę na wyrównanie, ale wynik nie zmienił się aż do syreny oznajmiającej koniec pierwszej części gry.

Druga połowa już od początku zapowiadała się gorzej. Wciąż prowadziliśmy grę, ale była ona nieuporządkowana, a nasi zawodnicy popełniali sporo prostych błędów. W końcu po jednej ze strat i kontrze 3 na 2 w 33. minucie wyrównał Kacper Zboralski. Nie wpłynęło to jednak specjalnie negatywnie na naszą grę i nie wkradła się żadna nerwowość, bo dalej dominowaliśmy i można było mieć nadzieję na przywrócenie prowadzenia. I faktycznie - w 38. minucie po akcji z Dominikiem Majewskim, Radosław Marcinkowski dobił strzał zablokowany przez obrońcę. Chwilę później było już 1:3, po strzale zza pola karnego Adama Grzyba. Piłka odbiła się od dalszego słupka bramki TAF-u i zatrzepotała w siatce. Gospodarze zareagowali wycofaniem bramkarza, lecz nic nie byli w stanie osiągnąć tym manewrem, za to stworzyło to nowe możliwości dla naszych zawodników. Pierwsza próba strzału z własnej połowy Macieja Piwowarczyka była jeszcze nieudana, ale za drugim razem nie pomylił się Marcinkowski. Najlepszemu obecnie naszemu strzelcowi hat-trick to było za mało i trafił do siatki także po raz czwarty - niestety chwilę po tym, jak odezwała się syrena kończąca spotkanie.

Gra podopiecznych Macieja Karczyńskiego w tym spotkaniu nie powalała na kolana, tym bardziej cieszą wywiezione z Torunia 3 punkty. Warto podkreślić, że po raz pierwszy w składzie na mecz znalazł się Piotr Wielgus, który rok temu grał jeszcze w drużynach młodzieżowych Rekordu Bielsko-Biała. 19-latek ostatecznie na parkiet nie wyszedł, ale de facto już właśnie oficjalnie zadebiutował w I lidze.

Za tydzień w sobotę AZS Uniwersytet Warszawski zmierzy się na własnym parkiecie z rywalem znanym od lat - Mieszkiem Gniezno.